Tydzień temu światowe rynki zakładały jeszcze optymistyczny scenariusz dotyczący konfliktu na Bliskim Wschodzie. Panowało przekonanie, że walki nie potrwają długo, a ich skutki są już ujęte w cenach.
To czego nie uwzględniono to fakt, że Iran odpowie atakami i to nie w kierunku Izraela, ale państw ościennych. Jednocześnie zapanował chaos w hubie przesyłowym jakim jest cieśnina Ormuz. Bliski Wschód odpowiada za około 1/3 światowej produkcji ropy. Jednocześnie rafinerie tam pracujące muszą powoli stopować wydobycie w związku z zapełniającymi się w szybkim tempie magazynami. Ograniczenie podaży ma swoje implikacje na świecie. Państwa, które mają dostęp do ropy naftowej w obawie o bezpieczeństwo energetyczne zaczynają redukować sprzedaż poza rynki krajowe. Mamy zatem do czynienia z ograniczeniami dostaw ropy naftowej nie tylko z krajów Bliskiego Wschodu.
Cena ropy w minionym tygodniu przekroczyła 80 dolarów za baryłkę. W niedzielną noc, wraz z eskalacją konfliktu oraz determinacją USA i Izraela cena baryłki ropy, niezależnie, gdzie notowanej urosła o blisko 30%. W szczycie notowania ropy Brent zbliżyły się do granicy 120 dolarów.
Wzrost cen surowca przekłada się bezpośrednio na ceny paliw w hurcie, a te w oczywisty sposób na ceny paliw na stacjach benzynowych, gdzie w ciągu kilku dni skoczyły nawet o 1,5 zł na litrze. Z pewnym strachem będziemy się przyglądać odczytowi inflacji w marcu i kolejnych miesiącach.
Wysokie ceny paliw to nie jest tylko problem dla zmotoryzowanych. Wpływają one bowiem na koszty niemal wszystkiego - transportu, logistyki, rolnictwa, ogrzewania.
O ile ceny paliw są elementem dość elastycznym i zmiennym, o tyle światowa panika na giełdach wywołuje dużo poważniejsze konsekwencje. Rentowności polskich 10-letnich obligacji poszybowały z poziomu 5,5% na 5,9% w zaledwie kilka minut. To znacząco wpływa na koszty obsługi długu. To co udało się Ministerstwu Finansów wypracować dla stabilności ceny papierów dłużnych przez ostatnie dwa lata, zostało mocno nadszarpnięte w jedną noc. Jednocześnie złoty traci na wartości i w stosunku do dolara jest już wyceniany na 3,7 zł. Gdyby się okazało, że rząd musi wprowadzić działania osłonowe, cała misterna koncepcja z deficytem ma poziomie 6,5% PKB w 2026 r. zawali się jak domek z kart.
Warto pamiętać, że w gospodarce zaczynają już działać obniżki stóp procentowych wprowadzone w ubiegłym roku. W obecnej sytuacji ostatnia, marcowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o dalszym cięciu stóp coraz częściej oceniana jest przez rynek jako ruch przedwczesny.
Konfederacja Lewiatan